| | Wyspa czy ląd?
O tym, że Wolin to największa wyspa w Polsce, wszyscy uczymy się już w szkole. Ale jeżeli jadąc tu po raz pierwszy, wyobrażasz sobie wyłaniającą się z morskich fal, górzystą wyspę, na miejscu czeka cię spory zawód. Od Wschodu na Wolin wjeżdża się tak, jakby przekraczało się po prostu dużą rzekę, a nie opuszczało stały ląd - wybrzeże Bałtyku po stronie wyspy wygląda identycznie. Jedyne miejsce, w którym można tu poczuć chociaż namiastkę wyspiarskiego klimatu, to chyba Lubin, górujący wysoko nad wodami Zalewu Szczecińskiego. | | Wolin czy Wallin?
Na przestrzeni ostatniego Tysiąclecia, Wolin pojawiał się - głównie jako miasto - w najrozmaitszych dokumentach tysiące razy. Występował jednak pod co najmniej kilkunastoma nazwami. W dokumentach łacińskich - jako Willin, Wullin, Julin, Jumne, Jumneta albo Wineta. W skandynawskich sagach nazywany był Jomem (a znajdujące się tu rzekomo wikińskie miasto - Jomsborgiem). Inne nazwy to np. Volin, Wulin, a nawet Wallin. Przed wojną wyspa nazywała się po prostu "Insel Wollin". Po wojnie, polskie władze przechrzciły i wyspę i miasto na... Wołyń. Było to zgodne z prasłowiańskim pochodzeniem nazwy - wg. naukowców wzięła się ona nie od dawnej nazwy lasu (wola), ale od nazwy zwierzęcej - wołu. Widocznie jednak nostalgiczne skojarzenia ze świeżo utraconym ukraińskim Wołyniem sprawiły, że ministerialna Komisja Ustalania Nazw Miejscowych, ostatecznie zmieniła ją w 1948 na Wolin. I tak już zostało | | Wikingowie czy Wolinianie?
Wyspę Wolin dosyć powszechnie kojarzy się z wikingami. Jedna z najważniejszych skandynawskich sag nazywa się nawet "Jomsviking Saga", czyli saga wikingów z Wolina. Wszystko wskazuje jednak, że jest to... fikcja. Archeolodzy nie znaleźli tu śladów szerszego skandynawskiego osadnictwa, a tym bardziej wikińskiego miasta "Jomsborg". Liczne, wykopane na Wolinie przedmioty pochodzące ze Skandynawii świadczą jedynie o dużej wymianie handlowej z Normanami. Państwo Wolinian utrzymywało z nimi prawdopodobnie wiele lat dobre stosunki, przypuszcza się nawet, że mogły tu obozować załogi wikińskich okrętów. Nie trwało to jednak wiecznie - w XII wieku, przypływali tu już tylko w jak najgorszych zamiarach. Cztery krwawe najazdy Duńczyków z tamtych przypieczętowały upadek miasta Wolin i całego państwa Wolinian. |