|
DZIWNÓW MIĘDZYWODZIE ŚWIĘTOUŚĆ WISEŁKA GRODNO MIĘDZYZDROJE ŚWINOUJŚCIE

Jedną z największych zalet Dziwnowa jest już same jego położenie - na piaszczystej mierzei, otoczonej z trzech stron wodami - Zalewu Kamieńskiego, Dziwny i Morza. Dla Dziwnowa w miarę łaskawe były działania wojenne, dzięki czemu nadal duża część miejscowości ma willowo-parkowy charakter. Jest to przy tym jeden z najludniejszych kurortów Wybrzeża Szczecińskiego. W sezonie, turysta spragniony letnich rozrywek znajdzie tu chyba wszystko co trzeba, żeby dobrze odpocząć - niezliczone knajpki z ogródkami na świeżym powietrzu, sklepy, smażalnie, dyskoteki, salony gier, wesołych miasteczka i tym podobnych. Dziwnów ma potężną bazę turystyczną, więc znalezienie tu noclegu - czy to w pensjonacie, w ośrodku wczasowym, czy na campingu - może sprawiać problem tylko w najgorętsze tygodnie lata. Najciekawsze miejsca Dziwnowa, to oczywiście jeden z nielicznych polskich mostów zwodzonych (opis poniżej), malownicze osiedle "Rybackie" na zachodnim krańcu mierzei, nabrzeże jachtowe i port rybacki nad Zalewem Kamieńskim, oraz park nadmorski. Dziwnów jest otoczony ze wschodu i zachodu lasami, dlatego posiada świetne warunki spacerowo-rowerowe. W tym celu szczególnie polecam zachodni brzeg Dziwny.
Informacje o Dziwnowie w sieci:
- www.dziwnow.pl
- www.dziwnow.com
Plaża. Wielokrotnie słyszałem opinie, że Dziwnowska plaża jest jedną z najładniejszych w regionie. I rzeczywiście, jest dość szeroka, poprzecinana falochronami z drewnianych pali. Leży za wyjątkowo niską wydmą, którą zresztą co parę lat regularnie niszczą sztormy. Właśnie z tego względu, w miejscu najzacieklej atakowanym przez morze (na wschodnim krańcu Dziwnowa) zamiast wydmy stoi wielkie betonowe umocnienie, które tworzy przy okazji sympatyczny plażowy taras. . Latem na dziwnowską plaże wylega autentyczne mrowie ludzi, ale ze względu na dużą przestrzeń nie widziałem tu nigdy efektu "fokowiska". Nieco inny charakter niż ta ma dziwnowska plaża po zachodniej stronie ujścia Dziwny - jeszcze 10 lat temu nazywana była "dziką plażą", ale ze względu na swoją atrakcyjność (i tłok panujący w centrum Dziwnowa) jest co rok nawiedzana przez coraz większą liczbę plażowiczów.
Most zwodzony. Zbliżając się do mostu, przygotujcie się na ewentualną niespodziankę. Przy odrobinie szczęścia (albo pecha, jeżeli właśnie Wam się spieszy) możecie trafić na moment otwierania przęsła dla przepływających kutrów albo jachtów. Cała operacja dźwigania kilkudziesięciu ton stali i asfaltu (dokładnie ok. 35 ton) jak i widok przepływającego niemal na wyciągnięcie ręki statku, naprawdę robią wrażenie. Jeśli chodzi o płynącą dołem Dziwnę, to chociaż wygląda ona jak rzeka, wcale nią nie jest. Z geograficznego punktu widzenia to cieśnina łącząca morze z Zalewem Kamieńskim. Najbardziej namacalnym tego dowodem jest fakt, któremu Dziwna podobno zawdzięcza swoją nazwę. Jej nurt od czasu do czasu zmienia swój kierunek. Dziwna wtedy zamiast uchodzić do morza, cofa się, wlewając słoną, morską wodę do Zalewu Kamieńskiego. Dzieje się tak wtedy, gdy południowe wiatry podnoszą poziom wód morskich. Ich naporowi ustępują leniwe i stosunkowo płytkie wody Zalewu i Dziwny. Dzięki temu wędkarzom zdarza się złowić tu nawet tutaj typowo morskie ryby, takie jak flądra, czy dorsz. Dziwnie przypadła niezwykle ważna rola w historii nie tylko tej części wybrzeża, ale całej nadbałtyckiej Europy. W zamierzchłych czasach Średniowiecza była "krwioobiegiem" potężnego państwa Wolinian. Tędy przepływały statki i łodzie morskie, którym Wolin w dużej mierze zawdzięczał swoją potęgę handlową. Ujście Dziwny było zarówno wtedy, jak i kilka wieków później (już za czasów, kiedy panowali tu Szwedzi) bardzo mocno ufortyfikowane. W ciągu prawie 150-letniego okresu wojen od początku XVII wieku wzdłuż Dziwny rozegrało się co najmniej kilka krwawych bitew między Prusakami a Szwedami. Jeśli chodzi natomiast o sam most - jest tu od stosunkowo niedawna. "Wyspiarska" strona Dziwnowa, nosząca przed wojną nazwę "Wschodnia Dziwna" (Dievenov West) do wczesnych lat powojennych należała do wojska i była częściowo zamknięta - można było na niego dopłynąć jedynie promem. Najpierw, w 1946 zbudowano tu most dla pieszych z drewnianych pali. Potem - solidniejszy drewniany most ze zwodzonym przęsłem. W latach sześćdziesiątych roku właśnie na tym moście kręcono zdjęcia do jednego z odcinków "Czterech Pancernych". Potem, pod koniec lat osiemdziesiątych rozpoczęto jego przebudowę, która trwała ponad 5 lat. Przez ten czas można było przekroczyć Dziwnę jedynie przez wojskowy most pontonowy (nie było to rozwiązanie bezpieczne - wpadło tu przez ten czas do wody wiele samochodów i utopiło się kilkanaście osób). Obecny, nowoczesny most, otwarto w 1994 roku.
Jednostka Wojskowa "Dziwna". Odchodząc od mostu w głąb lądu wkraczamy na teren, na którym przez ostatnie 70 lat, głównym, niepodzielnie panującym gospodarzem było wojsko. Najpierw hitlerowska Luftwaffe i Kriegsmarine, która na cyplu Dievenow-West zbudowała wielkie koszary, lotnisko, hangary samolotowe, lądowiska hydroplanów, bazę paliwową, oraz port dla kutrów i barek. Według szacunków naszych wojskowych, na początku II wojny światowej stacjonowało tu nawet kilkanaście tysięcy żołnierzy, kilkaset samolotów i hydroplanów, oraz liczne jednostki pływające. W działającym wtedy w ramach jednostki ośrodku szkoleniowym ćwiczyli m.in. marynarze pełnomorskich u-bootów. W głębi cypla działało prawdziwe cacko niemieckiego budownictwa militarnego - zatapialne lotnisko, które po uruchomieniu specjalnie zbudowanej przepompowni mogło w ciągu kilku godzin zostać zalane wodami Zalewu. Było to jedno z kluczowych lotnisk Luftwaffe na Pomorzu - m.in. stąd właśnie startowały bombowce i myśliwce biorące udział w agresji na Polskę we wrześniu 1939 roku. Po 1945 roku nowi, polscy gospodarze wybrali to samo miejsce na realizację kolejnego tajnego przedsięwzięcia. Cały cypel zamknięto (łączyła go z Dziwnowem jedynie przeprawa promowa i drewniany most dla pieszych), a w budynkach byłej jednostki stworzono ogromny szpital, do którego ściągnięto najlepszych wojskowych lekarzy z całej Polski. W 194[
] roku w wielkiej tajemnicy przywieziono tu ze Świnoujścia pierwszy transport kilkuset rannych i chorych... Greków. Byli to komunistyczni bojownicy, poszkodowani w trakcie walk trwającej wtedy w Grecji wojny domowej. Przez [?] lata działania tajnego szpitala przewinęło się przez niego kilkanaście tysięcy Greków, którzy po wyleczeniu (o ile się ono udawało - na terenie jednostki do dziś jest spory cmentarz grecki) wędrowali stąd do tymczasowych obozów w całej Polsce. Po zakończeniu greckiej wojny i likwidacji szpitala, jego kadra dała początek łódzkiej Wojskowej Akademii Medycznej. Obecnie, dawni greccy pacjenci i ich rodziny, co rok przyjeżdżają do Dziwnowa z całej Europy, żeby wspominać tamte lata. Od lat 70-tych jednostka wojskowa powoli ustępuje z cypla - najpierw tuż przy rzece powstało osiedle bloków "Dziwna", potem otwarto przylegającą do szosy część jednostki, której zabytkowe, otoczone zielenią budynki, można dziś bez problemu nie tylko oglądać, ale i odwiedzać.
Martwa, ale żywa Dziwna. Najprzyjemniejszy moim zdaniem szlak spacerowy Dziwnowa wiedzie po zachodniej strony miejscowości - aleją Leśną od szosy na Międzywodzie, wzdłuż Dziwny, aż do jej lewego nabrzeża. Na końcu tej alei, niedaleko morza, za niewielką przystanią - pensjonatem "Marina",po lewej stronie z lasu niespodziewanie wyłania się... woda. I nie jest to jeszcze morze, ale leśne jezioro "Martwa Dziwna". Mimo że nie ma tu już działającego w latach siedemdziesiątych dużego pomostu, trawiasty brzeg jeziora w wietrzne letnie dni może śmiało konkurować z plażą morską. Na widok jeziora - jego piaszczystego dna, czystej wody i wspaniałych lesistych brzegów chciałoby się rzec : Matka Natura stworzyła tu prawdziwą perełkę! Problem w tym, że nie tylko Natura, ale także ludzka ręka, a dokładniej - wielka inżynieria morska - stworzyły to cudo. Martwa Dziwna jest najbardziej namacalnym świadectwem słabości, dręczącej na przestrzeni stuleci rzekę Dziwnę - można nawet powiedzieć, że miała ona największego historycznego pecha ze wszystkich trzech wielkich cieśnin Delty Odry. Od najdawniejszych lat znacznie bardziej niż dwie pozostałe - Pianę i Świnę - trapił ją syndrom zapiaszczenia. Ujście Dziwny, i tak już zamknięte mierzeją, na której obecnie leży Dziwnów, zaczęło się spłycać. Już u progu drugiego Millenium, ok. XI wieku co większe statki morskie płynące z albo do Wolina musiały kierować się przez Świnę, albo Pianę. Kilka razy utykały tu obce okręty wojenne, które po rozbojach na Zalewach Szczecińskim i Kamieńskim próbowały wrócić tędy na Bałtyk. Bezskuteczne na dłuższą metę okazywały się też prowadzone od końca XVI wieku prace pogłębiarskie. Rozmiłowani w inżynierii wodnej Prusacy nie dali za wygraną. W XIX wieku, po uregulowaniu wieku Świny i przekopaniu Kanału Fryderyka Wilhelma, zabrali się także za Dziwnę. W 18[
] roku najdalszy, niezamieszkały i zabagniony fragment mierzei dziwnowskiej przecięto na pół, przekopując szeroki tor wodny, którym Dziwna wlała się do morza. Kanał umocniono nabrzeżem z kamiennych bloków (na początku XX wieku uzupełniono je betonowymi molami wychodzącymi na kilkaset metrów w morze) a stare ujście zamknięto wałami ziemnymi od obu stron - morza i nowego kanału. W efekcie tuż przy brzegu morza powstało podłużne jeziorko, czyli nasza Martwa Dziwna. Od strony morza wzdłuż brzegu jeziorka biegnie czerwony szlak - można nim dotrzeć do małej leśnej polanki, nazywanej przez miejscowych dziką plażą. Można się tu zatrzymać, odpocząć, a nawet wykąpać, ale pod jednym warunkiem - że po drugiej stronie jeziorka nie słychać strzałów. Plaża leży teoretycznie w linii ognia zlokalizowanej tam strzelnicy wojskowej. Kulochwyt strzelnicy co prawda dokładnie zasłania całą przestrzeń, ale - jak to mawiają - "strzeżonego Pan Bóg strzeże"...
|