Gazoport - Horror Czy Atrakcja?
czwartek, 08 czerwca 2006 11:06
No i stało się. Gazoport ma powstać w Świnoujściu. Zwolennicy są szczęśliwi, przeciwnicy (w tym niżej podpisani) nie chcą wierzyć że to prawda. Co możemy zastać na zachodnim skrawku wyspy Wolin za 4 lata?Dokładny projekt gazoportu ma co prawda dopiero powstać (inwestor, czyli PGNiG rozpisze na niego przetarg na początku nowego roku), ale wstępne plany przyszłego gazoportu są już gotowe od kilku lat. Oficjalnie nie są co prawda udostępniane przez PGNiG, ale przeciekają do mediów - jeden z nich został zamieszczony 20 grudnia w specjalistycznym serwisie www.portalmorski.pl (dokładny adres - http://www.portalmorski.pl/caly_artykul.php?ida=4711).
Z mapy wynika, że inwestycja będzie naprawdę potężna. W morzu stanąć ma przede wszystkim nowy, ok. trzykilometrowy falochron zbudowany nieco ponad kilometr na wschód od starego, wschodniego. W ten sposób ma powstać rodzaj basenu portowego w odległości ok. kilometra od obecnej plaży.
Po nowym falochronie pociągnięty ma być rurociąg, prowadzący na ląd, i dalej – ok. kilometra na południe, do kompleksu składającego się z jednego lub kilku olbrzymich zbiorników gazu płynnego (teren w dolnej części, zaznaczony na szaro).
Trudno sobie wyobrazić aby kompleks o takim znaczeniu strategicznym, tak narażony np. na ataki terrorystyczne mógł nie być pilnie strzeżony. Dlatego można podejrzewać, że całe otoczenie nowego falochronu, rurociągu i zbiorników będzie zupełnie zamknięte.
Co by to oznaczało? Po pierwsze – odcięcie dotychczasowej drogi dostępu do największych atrakcji turystycznych regionu, latarni morskiej i fortu Gerharda. Po drugie - przekreślenie trzech przebiegających tędy szlaków turystycznych (międzynarodowego, rowerowego R-10, niebieskiego pieszego i fortyfikacyjnej ścieżki dydaktycznej). Po trzecie – odcięcie dostępu, o ile nie zniszczenie – zabytkowych obiektów fortyfikacyjnych z początku XX wieku, objętych ostatnio przez miasto programem rewitalizacji. I to tylko początek długiej listy fatalnych, turystycznych skutków tej inwestycji. O innych konsekwencjach dla wizerunku turystycznego całej wyspy Wolin i zagrożeniach przyrody piszemy w poprzednim artykule, i bez tego łatwo je zresztą sobie wyobrazić.
Mimo to większość mieszkańców regionu popiera przedsięwzięcie. Rywalizacja o gazoport między Trójmiastem a Świnoujściem wpisała się niestety w odwieczną rywalizację tych dwóch portów i regionów, w której Szczecin i Świnoujście czuły się zawsze niedowartościowane, pomijane przez centralne władze jako przysłowiowy „koniec świata”. Dlatego od samego początku dyskusja na temat gazoportu miała wymiar ambicjonalny.
Ale są też oczywiście racjonalne argumenty za gazoportem. Bardzo klarownie przedstawia je wielki autorytet w sprawach turystyki na wyspie, jednocześnie od lat zawodowo związany z gospodarką morską – prezes międzyzdrojskiego oddziału PTTK i radny Międzyzdrojów, Adam Jakubowski: - Ja do tego przedsięwzięcia jestem nastawiony bardzo pozytywnie. Myślę że gazoport będzie bezpieczny dla środowiska, zyskowny dla regionu i wbrew pozorom nie zaszkodzi turystyce. Wręcz przeciwnie, uważam że stanie się sporą atrakcją turystyczną. Statki do transportu gazu są naprawdę bardzo nietypowe i myślę że turyści będą je z ciekawością oglądali.
Trochę podobną sytuację mieliśmy przecież z czeskim terminalem płynnego paku, który powstał tuż obok latarni. Też były protesty, tymczasem teraz w ogóle mało kto wie, że coś takiego jest w Świnoujściu! A dla turystów te nowoczesne instalacje portowe są dodatkową atrakcja wycieczek do latarni.


Komentarze
Berlin dzieli zatokę, jak chce. Jak będzie wyglądać polska zachodnia granica morska?
Raz po raz widzimy fatalne skutki polskiej polityki uległości wobec Niemiec. Najpierw Berlin nie przejął się sprzeciwami Polski w kwestii budowy Gazociągu Północnego, co grozi naszym interesom ekonomicznym choćby przez utrudnienie wchodzenia statków do portów w Szczecinie i Świnoujściu. Teraz z kolei Niemcy chcą przesunąć swoją morską granicę w Zatoce Pomorskiej na wschód, całkowicie lekceważąc obowiązującą od 1989 r. umowę między Polską Rzecząpospolitą Ludową a Niemiecką Republiką Demokratyczną w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich w zatoce. Tym samym północna część toru podejściowego do Szczecina i Świnoujścia leżeć ma w wyłącznej niemieckiej strefie ekonomicznej, co także stwarza niebezpieczeńst wo blokady portów. Polski rząd zachowuje w tej sprawie dziwne milczenie.
Świnoujska oczyszczalnia była wspólną inwestycją polsko-niemiecką, bowiem Niemcy dbają o to aby oddalić ze swoich terenów materiały niebezpieczne i ścieki, a jednocześnie stworzyć przyszłościowy, ekologiczny przemysł w swoim kraju (vide np. budowa zakładów przetwórstwa mleka w rejonach wschodnich Niemiec, przy jednoczesnym zamykaniu takich samych zakładów na zachodnich terenach Polski.) Strategiczne myślenie Niemiec podkreśliła wizyta minister – dziś kanclerz Angeli Merkel, na otwarciu tej oczyszczalni ścieków w 1996 roku.
Świnoujście do dziś spłaca raty kredytu zaciągniętego na budowę w narodowym Funduszu Ochrony Środowiska w wysokości 48,8 mln zł. Co roku jest to kwota ponad 1,7 mln złotych. Spłata kredytu skończy się w 2017 roku.
INNYM SŁOWY: ZACIĄGNELIŚMY KRETYD ABY PRZERABIAĆ NIEMIECKIE ŚCIEKI. NIE DZIWMY SIĘ ZATEM GDY USŁYSZYMY: POLNISCHE WIRTSCHAFT
Okazuje się jednak, że w Niemcy prowadząc mądrą politykę budują nową nitkę rurociągu. Inwestycja, która ma zakończyc się w czerwcu br. ma przynieść “większy zysk” – mówi rzecznik. Ile ma dodatkowych ścieków przypłynąć do Polski z Niemiec, i o jakim zysku mowa – nie wiadomo, natomiast kuriozalnie brzmi stwierdzenie pana Karelusa, który dodaje, że “Jesteśmy otwarci także na ścieki ze polskiej strony. Na przykład z sąsiednich Międzyzdrojów.” Tak więc to co ma byc priorytetem, staje się zagadnieniem pobocznym. Czy rozpatrywana jest wersja rozwoju regionów Zachodniopomors kiego, a jeśli tak, to czy oczyszczalnia świnoujska będzie zdolna zagospodarować je z terenów Polski gdy już jej moc przerobowa osiągnie 100% dzięki ściekom niemieckim?
Oczyszczalnia ścieków w Świnoujściu zbudowana została z myślą o rozwoju regionu i wykorzystywana jest obecnie w 50 procentach.
Jednak “integracja” gospodarcza Polski i Niemiec (czytaj: Drang Nach Osten) oraz bezmyślna pogoń za zyskami skłoniła do przyjmowania ścieków z Niemiec. Już teraz oczyszczalnia świnoujska przerabia ścieki niemieckie (np. z niemieckich gmin wyspy Uznam), zarabiając na tym rocznie około 2,8 miliona złotych – mówi Robert Karelus, rzecznik prezydenta miasta. Rzecznik nie wspomina jednak o ponoszonych przez stronę polską kosztach ekologicznych.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.