Dokładny projekt gazoportu ma co prawda dopiero powstać (inwestor, czyli PGNiG rozpisze na niego przetarg na początku nowego roku), ale wstępne plany przyszłego gazoportu są już gotowe od kilku lat. Oficjalnie nie są co prawda udostępniane przez PGNiG, ale przeciekają do mediów - jeden z nich został zamieszczony 20 grudnia w specjalistycznym serwisie www.portalmorski.pl (dokładny adres - http://www.portalmorski.pl/caly_artykul.php?ida=4711).
Z mapy wynika, że inwestycja będzie naprawdę potężna. W morzu stanąć ma przede wszystkim nowy, ok. trzykilometrowy falochron zbudowany nieco ponad kilometr na wschód od starego, wschodniego. W ten sposób ma powstać rodzaj basenu portowego w odległości ok. kilometra od obecnej plaży.
Po nowym falochronie pociągnięty ma być rurociąg, prowadzący na ląd, i dalej – ok. kilometra na południe, do kompleksu składającego się z jednego lub kilku olbrzymich zbiorników gazu płynnego (teren w dolnej części, zaznaczony na szaro).
Trudno sobie wyobrazić aby kompleks o takim znaczeniu strategicznym, tak narażony np. na ataki terrorystyczne mógł nie być pilnie strzeżony. Dlatego można podejrzewać, że całe otoczenie nowego falochronu, rurociągu i zbiorników będzie zupełnie zamknięte.
Co by to oznaczało? Po pierwsze – odcięcie dotychczasowej drogi dostępu do największych atrakcji turystycznych regionu, latarni morskiej i fortu Gerharda. Po drugie - przekreślenie trzech przebiegających tędy szlaków turystycznych (międzynarodowego, rowerowego R-10, niebieskiego pieszego i fortyfikacyjnej ścieżki dydaktycznej). Po trzecie – odcięcie dostępu, o ile nie zniszczenie – zabytkowych obiektów fortyfikacyjnych z początku XX wieku, objętych ostatnio przez miasto programem rewitalizacji. I to tylko początek długiej listy fatalnych, turystycznych skutków tej inwestycji. O innych konsekwencjach dla wizerunku turystycznego całej wyspy Wolin i zagrożeniach przyrody piszemy w poprzednim artykule, i bez tego łatwo je zresztą sobie wyobrazić.
Mimo to większość mieszkańców regionu popiera przedsięwzięcie. Rywalizacja o gazoport między Trójmiastem a Świnoujściem wpisała się niestety w odwieczną rywalizację tych dwóch portów i regionów, w której Szczecin i Świnoujście czuły się zawsze niedowartościowane, pomijane przez centralne władze jako przysłowiowy „koniec świata”. Dlatego od samego początku dyskusja na temat gazoportu miała wymiar ambicjonalny.
Ale są też oczywiście racjonalne argumenty za gazoportem. Bardzo klarownie przedstawia je wielki autorytet w sprawach turystyki na wyspie, jednocześnie od lat zawodowo związany z gospodarką morską – prezes międzyzdrojskiego oddziału PTTK i radny Międzyzdrojów, Adam Jakubowski: - Ja do tego przedsięwzięcia jestem nastawiony bardzo pozytywnie. Myślę że gazoport będzie bezpieczny dla środowiska, zyskowny dla regionu i wbrew pozorom nie zaszkodzi turystyce. Wręcz przeciwnie, uważam że stanie się sporą atrakcją turystyczną. Statki do transportu gazu są naprawdę bardzo nietypowe i myślę że turyści będą je z ciekawością oglądali.
Trochę podobną sytuację mieliśmy przecież z czeskim terminalem płynnego paku, który powstał tuż obok latarni. Też były protesty, tymczasem teraz w ogóle mało kto wie, że coś takiego jest w Świnoujściu! A dla turystów te nowoczesne instalacje portowe są dodatkową atrakcja wycieczek do latarni.